KNP Łódź w mediach.

W programie „Łódzkie forum” wystąpił Jacek Dobiesz – prezes makroregionu. W jego opinii wiele szans województwa łódzkiego jest marnowane przez nieudolność przerośniętego organizmu administracyjnego. Efektywne wykorzystanie środków pochodzących z kieszeni podatników zdecydowanie polepszyłoby warunki drogowe w naszym mieście.  Brak wyobraźni i poczucia odpowiedzialności obecnych biurokratów za rozpoczęte inwestycje oraz paraliż komunikacyjny źle wróży przyszłości Łodzi.  Nadszedł więc najwyższy czas na zmiany i rozliczenie urzędników za niewłaściwie podjęte decyzje.

Serdecznie zapraszamy do obejrzenia materiału wideo.

 

 

"Łódzkie forum" program telewizyjny stacji TVP Łódź

Spotkanie z posłem Kongresu Nowej Prawicy Przemysławem Wiplerem

 

Stowarzyszenie Republikanie oraz Kongres Nowej Prawicy zapraszają na otwarte spotkanie z posłem na Sejm RP Przemysławem Wiplerem.

Wydarzenie odbędzie się w Nowej Auli WSMiP UŁ (s.13) przy ul. Lindleya 5a (stara czytelnia obok Auli im. prof. W. Schuberta)

Będzie to doskonała okazja do zadania trudnych pytań, zrobienia sobie pamiątkowych zdjęć oraz wypełnienia deklaracji członkowskich w celu wstąpienia do partii.

 

Serdecznie zapraszamy!

Prosimy dołączać do wydarzenia na Facebooku :

ŁÓDŹ – Spotkanie z posłem Przemysławem Wiplerem

Zaznaczamy, iż z racji prac drogowych dostęp do budynku jest TYLKO od strony ul. Lindleya!

 

 

Relacje z happeningu i konferencji prasowej.

 

Państwowa TVP uprzejmie raczyła zamieścić w ŁWD materiał z happeningu i konferencji prasowej trzeciej siły na polskiej scenie politycznej – Nowej Prawicy. Pod koniec wydania o 22, kiedy głównie znudzeni przydługimi reklamami na innych kanałach zawieszą czasem oko na łódzkim wydaniu informacji. Od 12 minuty:
http://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/22072014-2200/16153074

Tym razem, pomni nieścisłości w poprzednich relacjach, zabraliśmy własny rejestrator i staranniej staraliśmy się dobierać słowa. Chyba zyskała na tym obiektywność przekazu. Przy okazji spostrzeżeń kol. Barańskiego na temat konsensusu politykierów w bojkotowaniu Prezesa Nowej Prawicy, przypomniał mi się skandal z niewpuszczeniem Janusza Korwin-Mikkego przez ówczesnego prezesa TVP p. Urbańskiego do programu redaktor Lichockiej, uznawanych za dziennikarzy sprzyjających PiSowi. Ech, to były czasy, kiedy mecenas Giertych miał przyzwoite odruchy.
https://www.youtube.com/watch?v=eAHl11cwCQI

Nasza akcja znalazła się też na łamach portalu GazWyb’u (w akceptowalnej cenie za opinie tego medium przeczytać można tylko zwiastun artykułu; nie zachęcam- http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,16363956.html ) oraz Dziennika Łódzkiego.

Krótko wspomniało nas też Radio Parada, gdzie usłyszeć można wypowiedź kol. Janowskiego.
https://www.youtube.com/watch?v=Nu54Ipuyhho

Celem happeningu było utrwalenie w oczach perspektywicznych wyborców naszej perspektywy na cięcia w nawisach biurokratycznych, na przerost kosztów w spółkach skarbu miasta oraz na odchudzanie budżetu miasta na korzyść portfeli mieszkańców. Może do kilku dodatkowych osób przekaz dotarł.

Tomasz Słota, KNP Łódź

 

 

Człowiek z liściem na twarzy.

W całej burzy medialnej wywołanej kontaktem korwinowej prawicy z konfidencką facjatą CEPa Boniego pomijany jest ważny element, będący potwierdzeniem najbardziej „oszołomskich” i spiskowych pomysłów na faktyczną strukturę władzy III RP. Owym elementem jest konstatacja, że gdy wielu prawdziwych bojowników o wolność i upadek komuny dogorywa w zapomnieniu na głodowych emeryturach, człowiek który donosił na podziemie, nie tylko opływa w dostatek i splendor, ale do niedawna był częścią aparatu władzy wykonawczej państwa polskiego, jako minister ds. administracji i cyfryzacji. Czyli pośrednio Internetu, jednej z ostatnich sfer życia publicznego, w której wszechobecna biurokracja nie ma decydującego głosu. Czy potrzeba dobitniejszego dowodu potwierdzającego wpływy służb specjalnych z komunistycznym rodowodem na rządy w „Republice Okrągłego Stołu”? A skądinąd wiemy, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat „polscy” bezpieczniacy służyli tylko mamonie i jej zagranicznym dysponentom, tak więc nie jest to dobra wiadomość dla Narodu Polskiego.

W tym miejscu, wypada przypomnieć listę osiągnięć TW Znaka w transformowanym ustroju:

-W 1990 sprawował urząd podsekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

-W 1991 pełnił funkcję ministra pracy i polityki socjalnej w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego.

-W wyborach parlamentarnych w 1991 uzyskał mandat posła na Sejm I kadencji z listy Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W Sejmie I kadencji pracował w Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Polityki Społecznej.

-W rządzie Hanny Suchockiej ponownie zajmował stanowisko wiceministra pracy i polityki socjalnej (od 1992 do 1993).

-Od 1994 należał do Unii Wolności, kierował strukturami tej partii w województwie mazowieckim.

-W latach 1997–2001 był szefem gabinetu politycznego ministra pracy i polityki socjalnej Longina Komołowskiego w rządzie Jerzego Buzka.

-W 2007 współtworzył program wyborczy Platformy Obywatelskiej.

-Od stycznia 2008 do stycznia 2009 był sekretarzem stanu w KPRM,

-18 stycznia 2008 został szefem Zespołu Doradców Strategicznych premiera Donalda Tuska.

-15 stycznia 2009 powołano go na urzędy ministra-członka Rady Ministrów i przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów.

-11 kwietnia 2010 został członkiem Międzyresortowego Zespołu do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z katastrofą pod Smoleńskiem,

-2011-2013 minister administracji i cyfryzacji w drugim rządzie Donalda Tuska.

-W międzyczasie współpracował z fundacjami, NGOsami i funduszami.

(za Wikipedią – T.S.)


Imponująca kariera, czyż nie? W celu przedstawienia całości obrazu należy dodać, że profesor Dakowski, pracujący z dzisiejszym europosłem w podziemnym wydawnictwie w epoce PRLu, mówi, że powszechna świadomość, że Boni donosi na kolegów datuje się od roku ‘87. W ’92 pojawił się na liście Macierewicza, ale zapierał się agenturalności przez następne 15 lat, do momentu kiedy pojawiła się możliwość wejścia na ministerialny stołek i w związku z tym konieczność złożenia oświadczenia lustracyjnego. Wtedy to płaczliwym głosem opowiedział rzewną historię szantażu jakim zwerbowała go SB. Jaki był hak użyty przez bezpieczniaków? Zdrada- tym razem małżeńska.

A więc wielokrotny zdrajca, kłamca i zapewne świnia, od 25 lat żywiąca się z koryta jakie zbili sobie z narodowego majątku komuniści do spółki ze swoimi konfidentami w Magdalence. Raz zwerbowany, dlaczego nie miano by go zwerbować po raz kolejny? Zresztą, wszystko wskazuje na ciągłość podległości pana Boniego demiurgom polskiej sceny politycznej. Podejrzewam, że owa specyficzna wierność jest przyczyną, dla której wciąż przewija się w centrum zarządzania naszymi pieniędzmi i losami. Historia TW Znaka, jest świetnym uzupełnieniem obrazu aktualnego obozu rządzącego, jaki wyłania się z taśm „afery podsłuchowej”, a także kolejnym przykładem na to jakie kreatury premiowane są w obecnym, zetatyzowanym systemie.

Śmiem zatem twierdzić, że liść na twarzy Michała „Znaka” Boniego jest zjawiskiem słusznym. Czy to korwinowy- wywołany osobistym poczuciem skrzywdzenia u Prezesa Nowej Prawicy; czy choćby figowy- bo to przecież wstyd, że taki człowiek jest u steru nawy polskich (nie)rządów.

 

Tomasz Słota, KNP Łódź

Konferencja Ziemia Obiecana

TVP Łodź jak zwykle obiektywnie i z misją o konferencji prasowej jaką zorganizował łódzki oddział Nowej Prawicy i Republikanie: „A o tym jakie (Nowa Prawica – T.S.)ma własne pomysły na ulepszenie Miasta i czy w ogóle je ma…”. Otóż tak- wystarczy zlikwidować/obniżyć poważnie podatki lokalne, w perspektywie dochodowe, i usunąć urzędnicze pieczątki z życia ludzi. Ale przecież dziennikarka słyszy, co lubi: „najważniejsze jest inwestowanie w miejsca pracy i zatrzymywanie młodych ludzi”- niestety tym razem zabrakło naszej kamerki, żeby udowodnić nadinterpretacje. A tematami konferencji połączonej z happeningiem „Rozsypanie prochów Ziemi Obiecanej na kamieni kupę”, w jaką obróciły Łódź rządy Platformy, były:
-pułap ponad dwóch i pół miliarda złotych zadłużenia w bieżącym roku, z rosnącymi odsetkami
-kurcząca się liczba mieszkańców (będących przecież wierzycielami);
-niejasne finanse miejskich spółek;
-paraliż Łodzi związany z inwestycjami, na które już w marcu brakowało przynajmniej sto czternaście milionów złotych (znając historię bizantyjskiego rozmachu urzędników przy wielkich inwestycjach, suma ta potroi się w mgnieniu oka).
Z materiału dowiedzieliśmy się tylko, że to start kampanii (to było pierwsze pytanie dziennikarki- „czy to start kampanii do wyborów samorządowych”; otrzymała odpowiedź a’la „na froncie walki o Polskę kampania toczy się cały czas”) i że KNP rzuca oskarżenia na które nie ma dowodów, podczas gdy jedyne co wyraziłem to było przypuszczenie poparte chociażby znajomością przemówienia senatora Motyczki – https://www.youtube.com/watch… i świadomością korupcjogenności aktualnego systemu.
Zgodnie jednak z zasadą marketingu, nieważne jak mówią, ważne żeby nie przekręcali nazwiska (których TVP nie była jednak skłonna podać), a nazwa Nowej Prawicy i nasze zatroskane o losy kraju twarze trafiły do pięćdziesięciu tysięcy widzów (dane z 2011, teraz pewnie mniej). Video poniżej.
Kongres Nowej Prawicy o. Łódź
Tomasz Słota, KNP ŁÓDŹ

 

Buldogi pod dywanem

Polska od morza do morza, niebojąca się żadnych wrogów, przepychem i zasadami zadziwiająca cywilizowany świat. Przyczyną upadku potężnej i bogatej wolnością i dobrobytem obywateli Polski był klientelizm i jurgielt. O co chodzi? Klientelizm, w tym wypadku, to scentralizowanie władzy politycznej i ekonomicznej w rękach magnaterii. Jurgielt to branie przez nich pieniędzy od obcych mocarstw i w zamian działanie na szkodę Ojczyzny. Zgadzam się z tezą, że żyjemy w czasach recydywy saskiej.  Sądzę, że ostatnie perturbacje na polskiej scenie politycznej, w najświeższej odsłonie pod postacią afery podsłuchowej, są po prostu przedłużeniem konfliktów międzynarodowych.

Oczywiście, łatwo polemizować z takim postawieniem sprawy; równie łatwo stwierdzić, że to banał. Swoją opinię opieram na znanej mi wersji historii, która jak wiemy lubi się powtarzać (jako farsa) oraz konstatacji, że bodaj wszyscy rządzący Polską od 25 lat, rację stanu wyrażali słowami „pragniemy dobra Polaków”. Zaraz po nich następowało tłumaczenie opinii publicznej, dlaczego właśnie nadeszła kolejna konieczność dziejowa- a to z biedy, a to ze strachu, a to przez mentalność. I tak, mamy przyjaciół, sojuszników, zobowiązania, umowy międzynarodowe- nie mamy tylko władzy nad owocami swojej pracy i dość sporą częścią decyzji życiowych, nasz kraj na arenie międzynarodowej jest poniżany i pogardzany i nikt już nie wie ile milionów naszych rodaków wyjechało za chlebem. Nie dziwi nas to, bo tu nie ma perspektyw rozwoju ani zarobku. No, chyba że ktoś jest bliżej epicentrum trzęsienia Polską, ale i ten krąg coraz bardziej się zawęża. Z Polski coraz trudniej coś wytrząsnąć, bo „dobro Polaków” jest systematycznie grabione i trzebione od ponad 200 lat. My patrzymy tylko, jak pod dywanem, na którym stoją demokratycznie wybrani przedstawiciele narodu, tłumaczący nam kolejne konieczności dziejowe, żrą się o szczerozłoty gnat jakieś niezidentyfikowane buldogi. Ten gnat jest z naszego złota i czasem któryś z naszych „reprezentantów”, naszej magnaterii, z rozmysłem czy przypadkowo, zagląda pod dywan rzucając snop światła. Tym snopem są właśnie ostatnie rozmowy naszych „mężów stanu zaniepokojonych niektórymi przejawami życia”.

Jest obecnie kilka głównych osi, na których przesuwa się środek ciężkości władzy nad światem. Ostatnio te grubsze zadrżały na Ukrainie, która postanowiła- czy też postanowiono to za nią- wyrwać się z orbity rosyjskich wpływów. Z miejsca znalazło to odzwierciedlenie w obrazie naszego nieszczęśliwego kraju, bo właśnie w momentach huśtania środka ciężkości, przedstawiciele różnych stronnictw magnackich zaczynają się okładać coraz bardziej na oślep, coraz to cięższymi obiektami. A trzeba zdawać sobie sprawę, że w kraju z tak scentralizowaną władzą jak u nas (listy wyborcze układane są przez dosłownie garstkę ludzi, KLD podobno zakładane za niemieckie pieniądze, SLD na pewno za rosyjskie)- a który najdrożej w Europie płaci Rosji za gaz; ustami ministra MSZ wzywa Niemców do „wzięcia większej odpowiedzialności za Europę” ledwie 60 lat po II Wojnie Światowej; krajem który najwięcej w niej wycierpiał, a wypłaca odszkodowania ocalałym z holocaustu Żydom, robi wszystko czego USA sobie zażyczy za „uśmiech prezesa”- wszyscy wiemy co musiał robić biedny Sikorski- niesamowicie trudno „robić politykę” bez zagranicznego poparcia. Dlatego prawie żaden z naszych światłych przywódców, nie mówi o oddaniu ludziom władzy nad ich dobrami- tak, by Naród polski nie mógł zbudować żadnej siły gospodarczej. Jedyne czego pragną nasi zarządcy, to naszego dobra, żeby móc je wspaniałomyślnie rozdawać, a w międzyczasie zjeść kolacyjkę w cenie miesięcznego budżetu niejednej rodziny czy powozić się jedną z rządowych limuzyn, których jest u nas w kraju więcej niż karetek pogotowia.

I tak właśnie wraz z perturbacjami międzynarodowymi, z kurczącą się liczbą synekur- nie ma już za co zatrudniać kolejnych urzędników- oraz raczkującą u naszych granic III wojną światową możemy zajrzeć trochę głębiej pod buldoży dywan. Brak konsensusu przy odwołaniu Mariusza Kamińskiego wydaje mi się początkiem tego wglądu. Objaw coraz głębszych rozłamów w gangsterskiej koalicji zarządzającej naszymi pieniędzmi, a co gorsza pożyczającej w naszym imieniu od jeszcze straszniejszych mafiosów. Przy okazji przypomniano znaną już przecież sprawę, zamiecionego pod dywan majątku Kwaśniewskiego (tego pana od SLD i Palikota, który z synem amerykańskiego viceprezydenta pracuje u zausznika Janukowycza, wygnanego prezydenta Ukrainy). Wszystko wskazuje na to, że ujawnienie taśm z pogaduszek oficjeli rządowych z różnego rodzaju niezależnymi współpracownikami typu Marka Belki (tego pana, który poprzedniej aferze- tej która w 2002 wstrząsnęła posadami systemu- jakby nigdy nic skomponował rząd fachowców i rządził w najlepsze bez poparcia żadnej partii, a przypomnę że od wywiadu PRL dostał aż 2 pseudonimy operacyjne) jest po prostu repliką i przywołaniem do porządku głównych aktorów naszego politycznego teatrzyku. Czego brakuje mi w medialnym zgiełku oburzeń na język i tematy poruszane przez luminarzy naszej polityki? Konstatacji, że taki rodzaj i zakres władzy jaki znalazł się w garści naszych włodarzy, nigdy nie powinien trafić w ręce kogokolwiek, nawet najlepszego. Większość z nas ma kłopot, żeby oderwać się od facebook’a, pomyślcie o pokusie dodruku pieniądza, aby pomóc sobie troszkę w nadchodzących wyborach, przez poprawę chwilowego samopoczucia wyborców na ich koszt.  Rzut oka pod dywan, może sprawić, że niejedno oko zbieleje. Belka nie wacha się nas okraść, bo dodruk pieniądza to nic innego jak zmniejszenie wartości tego, który jest już w obiegu. Sikorski nie rozumie czym się różni dyplomacja od serwilizmu. Vincent, wydaje się być jakimś makiawelicznym nadzorcą wysłanym przez rynki finansowe w celu doglądania finansów i zdrowia dłużnika (dlatego Belka chce się go pozbyć). O reszcie politykierów i urzędasów PO szkoda gadać- zgraja drobnych cwaniaczków, która dorwała się do skarbonki z naszymi pieniędzmi, którzy dystansują starych komuchów z SLD niefrasobliwością w kupczeniu Polską. Zegarki, cygarka, winka, wille. Afera taśmowa w skrócie- gang lokajów załatwiony przez spisek kelnerów.

Hasłem z jakim Nowa Prawica idzie, coraz tryumfalniej, w Polskę- odebrać buldogom władzę nad życiem innych ludzi. Suma szczęśliwości i dobrobytu będzie zdecydowanie wyższa jak dywan zamienimy na przejrzystą kopułę chroniącą Polaków przed agresją zewnętrzną i wewnętrzną, a buldogi zatrudnimy do jej pilnowania.

Tomasz Słota, KNP Łódź

Łódź buduje, Łódź bankrutuje…

Wykonanie budżetu miasta Łodzi w okresie 2013 wygląda następująco :

Dochody ogółem zrealizowano w wysokości 3 574 739 990 zł, co stanowi 98,6% planowanego budżetu.

Wydatki ogółem zrealizowano w wysokości 3 807 249 716 zł, co stanowi 94,3% planowanego budżetu.

Deficyt miasta w 2013 roku wyniósł 232 509 726 zł.

Zobowiązania Miasta Łódź według tytułów dłużnych (bez odsetek) na dzień 31 grudnia 2013 roku wyniosło 2 118 179 916,42 zł!!! (Jeśli ktoś się nie doliczył to: ponad 2 miliardy!!!)

Zadłużenie miasta wynosi 59,25% wartości budżetu w 2013 roku.

Chcesz to zmienić dołącz do nas. Nie pozwól aby Urzędnicy dalej zadłużali nasze miasto.

Po prawej stronie

„Nie ma czegoś takiego jak dziennikarska rzetelność.

Bo chodzi tylko o to, aby dogryźć i zyskiwać oglądalność…”

Od jakiś kilku tygodni, kiedy to Nowa Prawica zaczęła w sondażach przekraczać próg wyborczy, zaobserwowałem nad wyraz duże zainteresowanie mediów tą partią, a głównie prezesem Korwin-Mikke, który w oczach dziennikarskich jest chyba jedynym jej członkiem. Wszyscy chyba znani politycy o dziwo nagle mają coś do powiedzenia o Korwinie. Do tej pory „polityczny plankton” stał się numerem jeden. Dziwne jest to, że przy okazji wyborów ciągnie się w nieskończoność każdą niepoprawną politycznie wypowiedź Mikkego, a nawet wyciąga się jakieś wpisy z bloga napisane w dalekiej przeszłości i dopisuje im się fałszywe interpretacje nie pytając samego zainteresowanego. Więc gdy sam premier skomentował ekscentryczną odpowiedź Mikkego na próbę ośmieszenia przez polityków drugiego sortu, którzy kiedyś współpracowali z prezesem, to chyba musi być coś poważnego? Najwidoczniej nie wyszła im ta współpraca i teraz z radością wykorzystali swoje pięć sekund w mediach. Prawdę mówiąc do atakowania Korwina jego zwolennicy na pewno się już przyzwyczaili, ale nie można odnieść wrażenia że ktoś tu chyba czegoś się zaczyna obawiać.

Obrywa się też samemu Kongres Nowej Prawicy. Za podobno nierealny program wyborczy do parlamentu unijnego, a powiedzmy sobie szczerze jedyny do spełnienia w całości. Program, w którym w przeciwieństwie do innych partii nie zawiera samych obietnic rozdawnictwa pieniędzy itp. Nie jest na kilka stron, których i tak nie ma zamiar w większości nikt przeczytać. Zwraca się uwagę tylko na to, że na listach są młode kobiety, podobno niedoświadczone i nienadające się do polityki, (tu powinno być oburzenie feministek, którego nie doświadczymy) a nie zwraca się uwagi na masy wszelkiej maści celebrytów albo ludzi, których jedyny sukces polityczny to zasiadanie w ławach parlamentu unijnego i krajowego i pobieranie diety. No, ale widocznie niektórym wolno. Nagradza się tych którzy swoją polityką zadłużają i wymuszają emigracje, a krytykuje tych którzy chcą wszystko naprawić. Nawet Nowa Prawica potrafi zostać zbesztana za swoich zwolenników/fanów poprzez użycie bardzo wyszukanego określenia w formie komplementu w stronę jednej z kandydatek, (tutaj pojawiło się oburzenie feministek) która sama osobiście nie zrobiła z tego afery, ale na szczęście mamy dziennikarzy.

Jak dotąd zdawało mi się, że to wina zabetonowania sceny politycznej okazuje się, że to nic bardziej mylnego. Ponieważ klepie się po plecach partie, której głównym zajęciem jej posłów jest obrażanie większości religijnej, a lider wielokrotnie wykazał się hipokryzją w stosunku do poglądów, które teraz rzekomo reprezentuje i nie raz użył bardziej szokujących i obraźliwych słów od Mikkego, nawet w stosunku do swoich partyjnych współpracowników, ale w myśl medialnego establishmentu nie krytykuje się tego, co robią sejmowe partie, a zajmuje się będącym do tej pory planktonem politycznym. Zastanawiam się czy byli by również pobłażliwi w stosunku do prezesa Janusz Korwin-Mikke gdyby ten razem ze swoją partią zajmował miejsca w ławach sejmowych. Widać nie jest to symptom alergii na małe partie, ale najzwyczajniejsza w świecie lewicowa gorączka.

Podsumowując, czy jest coś takiego jak dziennikarska rzetelność? Podejrzewam, że gdzieś tam w odmętach medialnego oceanu istnieją takie wysepki otoczone przez partyjnych medialnych najemników, którzy nie zdają sobie chyba sprawy, jaką przysługę sprawiają Nowej Prawicy. Parafrazując znane powiedzenie, media „szczekają” a Korwinowi poparcie dalej rośnie.

Piotr Pilarski, KNP Łódź